diablesse blog

przeprowadzka

przez , 16.gru.2012, w Bez kategorii

Jednak postanowiłam się stąd wynieść.

Teraz będę tu:

http://curranderra.blogspot.com/

I może wreszcie wrócę do pisania po latach – myślę, że dobrze mi to zrobi. Na głowę, w sensie psyche, na trening słowa pisanego i parę innych spraw. Mam dość fejsbukowych mielizn bez ducha-cha-cha…

Zostaw komentarz : więcej...

„1Q84″ Murakami

przez , 14.gru.2012, w Bez kategorii

Kończę ostatni tom „1Q84″ Murakamiego.
Coś w sobie ma ta trylogia, jak przyciąganie księżyca, albo dwóch…
Jest taka przyjemnie powolna, ale nie nudna, wręcz odwrotnie: im dalej, tym bardziej się zagęszcza…
(i ta jej specyficzna, niepowtarzalna atmosfera, bardzo azjatycka zresztą) Zwalnia, przyspiesza, wciąga i bawi się z tobą w podchody…
Łapiesz za koniec sznurka, podążasz za nim a on coraz dłuższy…I wiesz, że koniec NAPRAWDĘ będzie dopiero na końcu. Niekończąca się gra wstępna. Będzie mi jej brakowało…

Zostaw komentarz : więcej...

jaskółka złapana w locie

przez , 18.lis.2012, w Bez kategorii

Rozbieram moje życie do naga. Chronologia idzie w diabły, detale też. Snują mi się po głowie mgliste obrazy. Czasem jakiś ostrzejszy kontur wyłoni się z chmur, by ponownie w nie wpaść. Wstecz, trochę opornie a potem wgłąb, niżej i niżej…Trafiam na skały, na betonowe tamy, ciężkie mosiężne drzwi…Z podświadomą premedytacją zepchnęłam w mrok pewne etapy. Dużo ich. Starczyłoby na kilka żyć. Nie wiem, czy chce mi się w tym grzebać…chociaż… przydałby się jakiś bilans.

Rok za rokiem coraz szybciej…Ostatnie lata, cała dekada, z prędkością dźwięku…Tamta ja to już nie ja. Nie wiem, czy mi z tym źle czy dobrze. Każdy kij.
Staram się być tu i teraz. Może za bardzo po trupach, ale to tylko moje trupy. Chociaż nie do końca, bo trupi smród ma wpływ na otoczenie. A nie ma mnie bez Wampira.

Zostaw komentarz więcej...

Demonstracje antyrządowe w Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, o których się nie mówi

przez , 19.maj.2011, w Bez kategorii

Ludzie nareszcie się budzą! :)

nie chce mi dodawać linków…więc tylko namiary

Zostaw komentarz : więcej...

znów to samo

przez , 18.maj.2011, w Bez kategorii


…czyli miałam pisać, ale jakoś się zakręciłam i nie wiadomo kiedy minęły 3 miesiące…
Pamiętam, jak dawniej uwielbiałam pisać i pochłaniało mnie czytanie innych blogów. Teraz w ogóle o tym zapominam. Czasem przypomnę sobie o istnieniu bloga i myślę: tak, tak, później coś napiszę, po czym kompletnie wylatuje mi to z głowy. To jakaś choroba czy co? Już nawet nie bardzo mogę zwalić winę na fb, bo też zaczyna mnie nudzić. Kryzys słowa? kryzys egzystencjalny? (nie mylić z depresją) Kryzys wieku? hahaha….A może wszystkie naraz?…Wolałam siebie wtedy, gdy pisałam, chociaż czasem nie było lekko. Teraz wydaje mi się, że nie potrzebny mi ten ekshibicjonizm, że niewiele jest rzeczy naprawdę wartych uwagi…Chociaż tak naprawdę każde drobne zdarzenie może takim być…I jeszcze ten czas tak zapiernicza, że tydzień zlewa się z tygodniem…

Przeżywam rozterki, frustracje i drobne radości jak każdy i, choć nie pracuję zawodowo, to ciągle i tak w jakimś zawirowaniu. Dziwne, nie?

4 komentarze więcej...

Wampir na coraz dłuższej smyczy

przez , 13.lut.2011, w Bez kategorii

Prawie 3 dni nie widziałam Wampirka i tak się stęskniłam, że hej. Może dlatego, że przez pierwsze kilka lat jej życia rzadko kiedy miałam czas dla siebie, teraz korzystam z instytucji babć i dziadków, kiedy tylko się da. Szczególnie ostatnio. Dzięki temu prawie skończyłam kolejny jej portret – walcząc ciągle z kolorami, podobieństwem i brakiem gestu…jestem cholernie krytyczna względem siebie i zawsze widzę milion niedociągnięć, podczas gdy postronni widzą ich niewiele albo wcale, co doprowadza mnie do szału, bo mam wrażenie, że to przez delikatność, sympatię etc…
Tak czy siak Wampir będzie miał sporo swoich portretów z dzieciństwa…

A teraz ćwiczę swoją matczyną tolerancję na dziecko puszczone samopas z kolegami na otwartym podwórku obok. Mam nadzieję, że grupami nie porywają. A w razie czego zostawiłam im kilka dobrych rad typu: gryź, wrzeszcz, kop między nogi i wsadzaj palce w oczy. Hm…Niektóre dzieci dziwnie się na mnie patrzą. Czy fakt, że gadam z nimi po kumplowsku i użytwam slangu jest naprawdę tak rzadko spotykany?… nie, nie, nie brzydkich wyrazów, slangu.
Dobra, idę sprawdzić co się tam dzieje, bo już mrok zapada…nad miastem…i..nie, nie, nie, nikt jeszcze nie śpi. To nie ta piosenka.

Hasta pronto amigos!

4 komentarze więcej...

Kankan Wampa na głowie babci M.

przez , 03.lut.2011, w Bez kategorii

Nie, nie, nie, wszystkie moje fajne loginy na blogspocie ukradli – nic z tego, pieprzę, nie będę się przenosić. Czy już cała ludzkość pisze blogi? wymyślam wymyślne a tu „reservation”. Tzn., że nie mam co tracić czasu na zbędne przemeblowanie i już. Koniec. Kropka.

I tak jestem zła, bo mię obraz nie wychodzi jak trza. Zamiast Wampira, namalowałam małą siebie z blond włosami. I w ogóle wrrrrrrr!!!!

Jeszcze T. mnie wkurzył.

I teściowa, bo jej Wamp na głowę wszedł. Normalnie szok. Dzwoni teściowa do mojej mamy o 8.30 i pyta o radę, bo mała leży w łóżku i mówi, że nie idzie do przedszkola. Trzymajcie mnie! Przez ostatni tydzień Wamp był jak najbardziej na chodzie, spacerki owszem, tęsknoty za przedszkolem, ale jak się pojawiła babcia M., to od razu kombinacje alpejskie. I dokładnie wiem, co za tym stoi. Tak. Naciągnięcie babci na nową lalkę. Bo mnie się nie da. Ani mamy mojej również. Skończyło się na tym, że dziecię zostało w domu. Niby z gorączką. 37.00′C. Czy to jest gorączka u dziecka ja się pytam? u dziecka, któremu dym energii idzie uszami?!….No tego to się nie spodziewałam. Babcia M. właśnie ukręciła se kolejny sznur….Cóż…co kto lubi….

4 komentarze więcej...

skok na głęboką wodę

przez , 02.lut.2011, w Bez kategorii

W głowie mam lekki chaos. No bo jak tu nagle, po dwóch latach, znowu
zacząć pisać?…o czym? robić jakieś streszczenie z życia (nawet dla
siebie samej, żeby strzępy scen nie umknęły zawodnej pamięci), pisać od
teraz?…ale przecież większość „teraz” jest zakorzeniona w bliższej
lub dalszej przeszłości….Chodzę więc wokół tematu jak pies koło jeża
i nie wiem jak go ugryźć….
I nawet nie mam co liczyć na podpowiedzi, bo nikt tu przecież już nie zagląda.
Chociaż tak naprawdę to chyba najbardziej robię to dla siebie. Po to by
móc zajrzeć, przeczytać za lat 5, 10…co też siedziało mi w głowie, co
się działo na zewnątrz…
No to zatykam nos i skaczę do wody: 3,4…hop!!!

Dziś ostatni (trzeci) dzień wzięłam cholerny antybiotyk, który o dziwo
w zawrotnym tempie postawił mnie na nogi. Nie czuję się wprawdzie
jeszcze jak młoda bogini, ale wywlokłam swoje zwłoki z łóżka, zajęłam
się banalnymi czynnościami domowymi, umyłam włosy. Taka choroba (w tym
wypadku angina – moja pierwsza w życiu) to świetny czas na spojrzenie
na różne sprawy z boku…
Dziecko, które ostatni tydzień bawiło u mojej mamy, zmieniło dziś lokum
na dom teściów. I chociaż tęsknię coraz bardziej za tą małą wariatką,
nareszcie śpię, do której chcę, czytam w łóżku, oglądam filmy, nie
robię nic. Słodkie nic. Trochę szkoda, że przez chorobę zbrakło mi sił
na malowanie, bo rozgrzebane płótno czeka…..

Jeszcze tylko jutro i potem koniec egoistycznej swobody.
Pytam się: dlaczego nie może być tak czasem bez chorowania???!!!
dlaczego tylko w awaryjnych sytuacjach dziadkowie mobilizują się do
tych poświęceń, hę?…

Wracam do mojego ulubionego Pielewina.
„Święta księga wilkołaka” po raz drugi i na pewno nie ostatni.
Jakieś 20 stron do końca. Buuu…

(nie chce mi się tego czytać po raz drugi, więc jak będą literówki, to trudno)

11 komentarze więcej...

hmmmm…..

przez , 02.lut.2011, w Bez kategorii

Chyba już zapomniałam, jak się pisze. Czytałam sama siebie i mam wrażenie, że dopadł mnie, po tych paru latach skróconych fejsbukowych informacji, wtórny analfabetyzm. Muszę coś z tym zrobić – to jednak fantastyczna pamiątka taki blog.
Zbieram się.
Jeszcze chwila.

Zostaw komentarz więcej...

Zdrada i lenistwo

przez , 27.paź.2009, w Bez kategorii

Odkąd przerzuciłam się na facebooka, odechciało mi się tu pisać….
Może jeszcze wrócę, ale nic na siłę.
Wakacje w Turcji – dwa tygodnie – zakręcone na maxa…
W ogóle od sierpnia dużo się zmieniło i jazda trwa. Chociaż pozornie, dla kogoś z zewnątrz, może tego nie być widać, bo najwięcej zmieniło się w mojej głowie…

Póki co spadam i nie wiem na jak długo…może na tydzień, może na m-c albo dwa…może wrzucę jakieś zdjęcia z Turcji…a może nie…
Uściski dla wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądają….choć pewnie niewiele Was zostało….

1 komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...